Pół biedy to metro, przebolałbym (można je zabić, można też protezować menu start). Nie odnoszę się też do zmian pod maską bo tam są prawie same pozytywy (poza więzieniem WinRT

). To co mnie odrzuca od tego sytemu to niespójność stylistyczna, pedalskie kolorki których nie można zmienić (np. w managerze plików, tu różowy, tam jasno niebieski, tam żółć (mnie zalewa)), brak Aero dla okien (przezroczystości, gaus pod nimi). Ten system wygląda po prostu odrażająco. Jeśli wydaję pieniądze na OS desktopa to ma wyglądać estetycznie bo będę się weń gapić przez pół dnia. Ma mnie też nie irytować *****izmami typu "gdzie jest "wyłącz komputer"?". Gdybym miał XP to może i bym zagryzł język i się przesiadł, ale z Win7 to dla mnie jak z mercedesa do rykszy.
Cytat:
|
A teraz przeczytajcie sobie pierwsze posty w tym temacie, gdybanie o cloud-computing, dostęp do systemu tylko w trybie on-line itp.
|
Nie było to wcale takie nierealne zagrożenie.