Ja wam powiem tylko jedno, co roku dusi mnie w czasie pylenia roślin, zaczyna się to najczęściej w połowie marca, a kończy w połowie lipca, jak idę na rower, to biorę najpierw moje inhalatory na rozszerzenie oskrzeli (długo działający, a szybko działający zabieram ze sobą), w najgorszym okresie też steryd wziewny, który nie wchłania się do krwi, efekt jest taki, jakby mi ktoś powietrze tłoczył w płuca.