Z tym puszczaniem mimo uszu nie zgodzę się. To jasne, że nie może odpowiadać chamsko na chamskie odzywki i reagować na wyzwiska wyzwiskami, ale taki konsultant też ma swoje uczucia i kiedy usłyszy że jest gnojem i skur... to raczej nie należy oczekiwać, że odpowie "oczywiście, a czy chciałby pan usłyszeć więcej o naszej ofecie?" Zresztą, czy wykonując obowiązki służbowe czy nie, chroni go prawo i mógłby po takich wyzwiskach pójść spokojnie do sądu i złożyć pozew.
Sam swojego czasu miałem przez pracodawcę wyraźnie powiedziane - najpierw szacunek do samego siebie, poczucie własnej wartości, potem biznes. I to było kapitalne, bo jeśli człowiek dla pieniądza pozwoli się zeszmacić, to co to za interes? Dodam, że sam nigdy nie wykorzystałem tej możliwości - choć nieraz klienci wykraczali poza granice grzeczności. Raz jeden, kiedy zadzwonił do nas klient ledwie bełkoczący i zaczynający rozmowę od "wy ch...", po prostu po chwili rozmowy się rozłączyłem. I tak zareagowałem bardzo delikatnie, bo koledzy którzy tam pojechali na takie traktowanie po dwóch minutach zerwali z nim umowę, a papierki wypełnili bezzwłocznie po powrocie do biura
Oczywiście masz rację co do tego, że taki pracownik nigdy nie powinien stracić cierpliwości i reagować podobnie co rozmówca. Jednak każdy powinien mieć prawo do zakończenia rozmowy polegającej na bezproduktywnym rzucaniu obelgami - klient nie płaci za możliwość obrażania kogoś a za usługę i może mówić co chce o jakości tej usługi, ale nie o pracownikach usługodawcy, bo to dwie różne sprawy. Przy czym rozmowę powinny mieć możliwość nagrywania obie strony i to jedynie za poinformowaniem dzwoniącego, a nie zgodą odbierającego, choćby dlatego, że wśród telemaketerów nieuczciwe praktyki nie są niestety rzadkością.