Nigdy nie trzymałem dowodu rejestracyjnego w portfelu - za duży i zbyt nie poręczny, a jak jeszcze dojdzie do tego poskładana na sto części karteczka z ubezpieczeniem... Zamiast tego trzymam go w plecaku, który zawsze noszę ze sobą kiedy gdzieś jadę

Tyle, ze ten plecak i tak zwykle ze sobą noszę
W portfelu mam tylko niezbędne dokumenty. Co ciekawe, większość drobnych pieniędzy noszę po kieszeniach - tego już się chyba nie oduczę

W portfelu zostaje jeden-kilka banknotów i to właściwie wszystko.
Jedyną portfelową ekstrawagancją jest zalegająca tam legitymacja krwiodawcy. Noszę ją ze względu na to, że prawie nigdy nie planuję oddania krwi z wyprzedzeniem - po prostu jak się jakiegoś dnia okazuje, że mam niespodziewanie trochę czasu a przypominam sobie, że powinno minąć już dwa miesiące, upewniam się i idę. Kiedy trzymałem książeczkę w domu, wizyta przesuwała się o miesiąc, bo musiałem być pewien że już mogę oddać, a po powrocie do domu wieczorem już nie pamiętałem że miałem to sprawdzić. A kiedy w końcu szedłem to bez dokumentu i potem musiałem pamiętać żeby uzupełnić wpis itd...
Co do kart, to po pierwsze nie mam ich znowu tak wiele, a po drugie nie wszystkie noszę ze sobą. Mam np. teoretycznie możliwość wypłacania pieniędzy z konta oszczędnościowego, na którym odsetki kapitalizują się co jakiś tam czas, ale po to robić, skoro wtedy te odsetki tracę, a wypłacać opłaca mi się dzień po kapitalizacji?