Takie odnoszę wrażenie. Jedynkę sobie odpuściłem z racji słabego portu na PS3 i potwornej monotonii. Dwójka była świetna, różnorodna i w bardzo ciekawy sposób łączyła różne wątki naszej prawdziwej historii tak aby pasowały do historii opowiadanej w grze.
Przy okazji: w AC2 Ubisoft pojechało maksymalnie po bandzie i wycięło dwa rozdziały ze środka gry aby sprzedać je jako DLC!
Co mamy potem? AC: Brotherhood, który powinien pełnić rolę dodatku do AC2. Ciągnie historię Ezio, gra jest na tym samym silniku, z tą samą mechaniką (ok, doszła możliwość szkolenia własnych Asasynów i przywoływania ich podczas walki) i specjalnie wiele nie wnosi do fabuły. Dodatkowo na siłę dodali multiplayer. Co dalej? Dalej mamy AC: Revelations, które jak sama nazwa wskazuje

jest rewelacyjnym przykładem jak kolejny raz można sprzedać to samo. Znowu Ezio, znowu klimaty arabskie (Konstantynopol), znowu dosłownie to samo (ok, bomby doszły...).
Nadszedł Assassin's Creed 3 i... wreszcie lekki powiew świeżości. Zamiast miast, lasy i wiochy (Boston/NY), polowanie na zwierza (bezużyteczne ;]), budowanie własnej wioski (z której tym razem trudno czerpać jakiekolwiek zyski...) i kapitalne walki morskie (jak dla mnie to mogliby zrobić grę tylko z nimi

). Trochę zmieniono koncepcję i swobodę oddają nam dopiero w połowie gry, dodano masę sztucznych przedłużaczy gry i bohatera który jest skrajnie tępy i naiwny...
W przygotowaniu jest już AC 4: Black Flag. No tak, po co się przemęczać jak mają już gotowy system walk statków, połowa tekstur i obiektów pewnie będzie żywcem przeniesiona a braki nadrobią teselacją...
I to wszystko na przełomie 5 lat! Co prawda do Call of Duty jeszcze trochę brakuje, ale wyraźnie chcą im odebrać palmę pierwszeństwa w produkcji nic nie wnoszących, sztampowych sequeli.