Jedna uwaga co do wydajności - energooszczędne procesory Intela w zasadzie niczym się nie różnią od wersji desktopowych, oprócz częstotliwości taktowania.
Są to specjalnie wyselekcjonowane układy, zazwyczaj pochodzące ze środkowej części wafla krzemowego, które mogą pracować stabilnie przy obniżonym napięciu (afaik pobór mocy jest proporcjonalny do kwadratu napiecia). Intel nazywa je ULV (Ultra Low Voltage) i są oczywiście droższe.
Dlatego ultrabooki niewiele ustępują wydajnością zwykłym lapom. Trzeba patrzyć na taktowanie układu. Generalnie dobrze jest mieć układ z serii ULV, bo są bardziej efektywne, chyba ze wymagamy najwyższej wydajności.
Gdyby laptopy można było podkęcać, to najprawdopodobniej ULV dałoby się podkręcić do poziomu normalnego układu (a nawet więcej bo to selekcjonowane układy) i wciąż pobierałyby mniej prądu. Z drugiej strony bardzo możliwe że zwykłym układom można obniżyć napięcie i dalej by działały

Kwestia szczęścia, niestety BIOSy lapów nie pozwalają na takie zabawy, a szkoda.
@Berion
Zbyt wysoka rozdzielczość to źle

Więcej zużytej pamieci (zwłaszcza z kompozytorem), mocy i prądu itd. Programy takie jak przeglądarka internetowa muszą renderować większy obraz. Na urządzeniach które z założenia są energooszczędne to IMO marnowanie zasobów. Dodajmy do tego że wymagania przepustowości pamięci dla GPU rosną, a integry mają lichą pamięć współdzieloną z CPU, która jest wolna (byle DDR3). Więc zamulamy też procesor główny.