Przeszliśmy dzisiaj ponad 10 km rano w poszukiwaniu grzybów. Po 2 km znaleźliśmy miejsce z maślakami, gdzie można by tych grzybów nazbierać ze 20 kilo, ale nazbieraliśmy trochę i ruszyliśmy szukać bardziej szlachetnych grzybów. Potem przez 5 km znaleźliśmy kilka marnych babek, aby w końcu już wracając trafić na podgrzybki, którymi dopełniliśmy koszyki. Cały czas padało, ale bliżej szosy grzybiarzy było sporo, co za wariaci, tak moknąć