A u mnie była wczoraj przedstawicielka ds. klientów biznesowych szanownej Poczty Polskiej. Uparli się mnie ją przysłać. Ja nie chciałem.
Myślałem, że przyjedzie jakaś starsza wyuzdana firmową Skoda Octavia.
Przyjechała blondyneczka, młodziutka, wysoka, wiotka, włosy rozpuszczone - kiedyś takie włosy pleciono w warkocz. Oczy bladoniebieskie, źle umalowane i po co... po co malować takie oczęta czarną kreską... Policzki białe, od chłodu lekko różowe
Tramwajem przyjechała. Bidulka taka.
I mi tę ofertę komercyjną Poczty Polskiej przedstawia. Ja to przecież czytałem w pedefie i wszystko wiem. Jedyne co mi dała to komórkę i mail do technicznego, bardzo dobrze. A umowy i tak nie podpisaliśmy, bo ona dzisiaj dopiero na prezentację przyjechała i musi przyjechać jeszcze raz, jak ja już się namyślę i minimum do namysłu mam tydzień,wcześniej nie mogę się namyślić zgodnie z regulaminem Poczty Polskiej
I wysłali prezesy pasibrzuchy takiego kurczaczka na poniewierkę, bez samochodu, bez możliwości negocjacji, bez niczego. Żeby im te grube dupy w państwowej Skoda Superb wypasione... żeby hemoroidów dostali! Żeby impotencja dopadła i żeby im uschły. Tak wam właśnie życzę, prezesy Poczty Polskiej.