Na razie z coraz większym przekonaniem służby mówią, że więcej ofiar nie będzie. Oby się nie mylili.
Poszkodowanych w stanie ciężkim też prawie nie ma (chyba tylko jedna kobieta wysłana do Siemianowic na oparzeniówkę) - a to już zakrawa na cud. Normalnie wierzyć się nie chce, jak widziałem co tam się dzieje.
Płomienie waliły na 50m, a wiem co mówię. To było morze ognia.
Własnie usłyszałem, że jutro ma przylecieć Donek

Znaczy to tyle, że pewnie nawet jutro nie da się tam podejść bliżej i zobaczyć skutki tej katastrofy.
Na temat ekip, które to robiły można napisać książkę, w której co drugie słowo by było niecenzuralne. Rok temu zajęli ludziom pola, ogrody i działki, wyryli wykopy i nawieźli rur....i tyle ich widzieli. Dziś się dowiedziałem, że mieli ukończyć ten nowy rurociąg do końca października

Normalnie przeszli samych siebie, a przysłowiowi drogowcy przy nich to małe pikusie.