|
Jak pod prąd? Nie da się jechać w lewo po rondzie, bo kierunek jazdy nakazuje znak ronda.
Z ronda nie skręca się tylko w prawo, bo rondo jest rodzajem skrzyżowania, na którym można jechać m.in. w lewo, jak i zawrócić (chyba, że dodatkowe znaki tego zabraniają).
To wszystko to są wojenki na interpretacje i zdania, często podpierane zdaniami innych (bywa że uznanych osób). Każdy sposób jest dobry, o ile jest uznawany i stosowany przez wszystkich. Jeśli jadę na rondzie z włączonym lewym migaczem, to znaczy że nie zamierzam opuszczać ronda najbliższym zjazdem (jadę dalej w ruchu okrężnym), jeśli go wyłączam to będę zjeżdżał następnym - tak było dawno temu. Teraz obowiązuje interpretacja, że jedziemy bez lewego, a włączamy prawy przy zamiarze zjazdu z ronda. Okej, niech tak będzie - ale to naprawdę sprowadza się do tego samego, wjeżdżający widzą i wiedzą co się dzieje na rondzie.
Dodam tak od siebie, że stojąc na wjeździe na rondo i patrząc w lewo na jadące auta, lepiej widoczny jest ich lewy kierunkowskaz - one są względem nas pod kątem mniej więcej 90 stopni, prawego czasami nie widać...no ale to drobiazg.
Kiedyś dawno temu, w latach 70-tych i nawet 80-tych znak ronda sam w sobie określał zasadę pierwszeństwa przejazdu, tzn pojazdy na rondzie miały pierwszeństwo. Teraz jest to, zupełnie bez sensu, określone dodatkowym znakiem "ustąp pierwszeństwa przejazdu" (żółty trójkąt) - przy dzisiejszym ruchu bez tego znaku ronda przestałyby pełnić swoją funkcję. Rozumiem, że to dostosowanie do przepisów obowiązujących wcześniej na Zachodzie, bo tak tam było - co dziwne, pomniejsze ronda zdarzały się tam bez trójkątów na wjeździe i polski kierowca mógł się nieźle przejechać.
Uważam, że te niepotrzebne znaki określające pierwszeństwo przejazdu są zbędnym nadmiarem bodźców komunikacyjnych.
Tak więc dawno temu obowiązywało pierwszeństwo ruchu dla pojazdów na rondzie (z automatu), używanie kierunkowskazów nie było wymagane choć można było stosować, ponadto był zakaz wjazdu na rondo jeśli nie było możliwości sprawnego opuszczenia go (ale to dotyczyło każdego skrzyżowania). Jeśli rondo miało więcej niż jeden pas ruchu, to dochodziła konieczność sygnalizowania zamiaru zmiany pasa ruchu. To wszystko. Proste jak budowa cepa.
Tak uczyli na kursach w 1977 roku...
Teraz jest inaczej - podobno lepiej.
__________________
Pozdr./Grzeniu
|