No moja Ania akurat się nie boi i potrafi całkiem nieźle driftować

Co więcej, zwykle narzeka na zbyt małą moc naszego auta

Przy czym jeździ ostrożniej ode mnie i na drogach publicznych nie ma mowy o żadnych poślizgach, choćby było widać, że na kilometr w każdą stronę nie ma żadnego auta.
Na szczęście u nas jest gdzie ćwiczyć - bardzo duży dostępny dla nas plac przemysłowy (idealny gdy jest śnieg, bo jest zawsze ubity a nigdy nikt tam nie odśnieża; poza tym drogi są szerokie, ale otaczają kilka budynków, w związku z tym sceneria jak z Gymkhany).
Osobiście żałuję, że tak mało się organizuje jazd po jeziorach. Sam mieszkam na pojezierzu (niewielkim, ale kilka fajnych zbiorników jest) i byłoby gdzie się bawić - do najbliższego jeziora mam 7 km. Nie w każdą zimę by się dało, ale często na jeziorach widzę ślady ciągników, o osobówkach nie wspominając.
Korzyść podwójna - raz najmłodsi i najgłupsi mieliby się gdzie wyszaleć, dwa - ćwiczyliby umiejętności. Argumenty o tym, że wtedy jeździliby jeszcze ostrzej po drogach w ogóle do mnie nie przemawiają - wielu i tak jeździ jak idioci, a po wyjechaniu kilka razy z oznaczonej trasy przekonaliby się, że nie jeżdżą tak idealnie jak im się wydaje. A skutek byłby mniejszy niż po wjechaniu na krawężnik czy chodnik.
O koncepcji tworzenia torów wyścigowych nawet nie wspominam, bo to jest obecnie nierealne - za duże koszty.