Narąbałem się równo, zrobiłem 0,25 metra drobnego na rozpałkę, a suchy, to się tylko dobrze rąbie dąb bez sęków, dzięki tamu przeniosłem też pod daszek najbliżej wejścia sporo towaru, jak będzie śnieg po pachwiny, to będzie łatwiej, taczki nie używałem, bo chciałem mieć siłownię za darmo.

Dowiedziałem się też dzięki temu, że spaliłem od prawie początku września coś z 5 metrów drewna, rewelacja, jakby tak dalej poszło, to do końca zimna zostanie mi 5 z 10, które mam (może 11) i znowu sporo kasy za gaz.