Podgląd pojedynczego posta
Stary 03.01.2014, 16:49   #16405
Jarson
Pa rampamer
Zlotowicz
 
Avatar użytkownika Jarson
 
Data rejestracji: 24.10.2006
Lokalizacja: Zachlajki
Posty: 10,479
Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>
Cytat:
Napisany przez Wawelski Podgląd Wiadomości
Nieprawda. Jesteśmy poniżej średniej unijnej. Wszyscy nasi bezpośredni sąsiedzi z UE piją więcej. Daleko nam do czołówki.







Najpierw jeden temat lekko poboczny. W statystykach wypadki spowodowane różnymi przyczynami są podpinane chętnie do dwóch kategorii - alkohol i nadmierna prędkość. Bo to wygodne i medialne. A zły stan drogi czy auta nie jest taki medialny, więc lepiej zakwalifikować na alkohol. Czyli gdy się przytrafi kierowcy po piwku wypadek to niezależnie od tego, jaka była przyczyna rzeczywista wpisuje się alkohol. A ponieważ limit jest u nas bardzo rygorystyczny - to pompuje to statystyki. Więc postuluję, by jak w wielu krajach na świecie podnieść limit do poziomu pozwalającego wypić piwko czy dwie lampki wina do obiadu. To nie wpływa znacząco na bezpieczeństwo, a wyprostuje statystyki.

A co do pomysłów. Za samą jazdę na podwójnym czy potrójnym gazie:
- ułatwienie badania poziomu alkoholu. Mało kto wie, że na komendzie policji można się przebadać. A 80% przyłapanych pod wpływem jest na kacu i są przekonani, że już odparowali. Część z nich przestanie być pijana, jak podniesiony będzie limit. Ale część ma jeszcze nieźle zapaskudzoną krew.
- zabieranie natychmiastowo uprawnień do prowadzenia. Zawsze. Obligatoryjnie. Nawet bez okresu zakazu - przy obecnym systemie egzaminowania niech ma nawet prawo do zdawania egzaminu jeszcze tego samego dnia.
- jeżeli ktoś prowadzi bez uprawnień odebranych przez % - kara x10 w porównaniu z prowadzeniem bez uprawnień z innych przyczyn
- wysokie mandaty za samą jazdę. Np. 10tys. zł * ilość promili.
- karanie za jazdę z kierowcą widocznie pijanym. Takiemu kierowcy trzeba zabrać kluczyki i wyrzucić w hen. Jak poszuka, to wytrzeźwieje. A nie dawać się wieźć.


Jestem przeciwny wsadzaniu za samo prowadzenie do więźnia. To tylko zdegeneruje dalej pacjenta. A za jego utrzymanie zapłacimy my. Kara finansowa jest bardziej dotkliwa, korzystniejsza dla społeczeństwa i nie demoralizuje.
Jestem też przeciwny konfiskacie samochodu. Gotówka wygodniejsza dla państwa i zawsze to będzie kara dla kierowcy. A zabranie samochodu będzie kłopotem dla państwa (trzeba go jakoś sprzedać czy zezłomować, holować, przechowywać itd. itp.). Też nie zawsze kierujący jest właścicielem (sporo aut służbowych - ale też rodzinnych czy leasingodawcy).

Osobna kwestia to powodowanie wypadków pod wpływem. Tylko znowu trzeba uwzględnić jak ta okoliczność wpłynęła na wypadek. Jeżeli znacząco - to nadzwyczajne zaostrzenie kary. A jeżeli nie miało wpływu (np. wciskam po pijaku hamulec, a auto nic sobie z tego nie robi, bo pękł przewód hamulcowy) to osobno ukarać za samą jazdę pod wpływem, a wypadek rozpatrywać osobno, tak samo jakby prowadził trzeźwy kierowca.
Trudno się nie zgodzić.

Przy okazji poruszyłeś ważny temat, o którym też miałem coś skrobnąć; pasażerka. Tak samo winna jak kierowca? Nie, przecież wtedy każdą osobę jadącą z pijanym kierowcą trzeba by wsadzać do więzienia. Ale akceptowanie, że ktoś wsiada za kółko po alkoholu to niewiele mniejsza głupota jak zabieranie się za prowadzenie. Tak właściwie to czym to się różni? I tu i tu jest przyzwolenie do prowadzenia po alkoholu - albo przez siebie albo przez kogoś.

Cytat:
Napisany przez grzeniu Podgląd Wiadomości
A czemu nie robią tych całych testów wątrobowych przed pierwszym egzaminem czy wydaniem prawa jazdy?
Albo że kierowcami mogą być tylko "zaszyci"?
To by rozwiązało prawie wszystkie problemy. Mniej kierowców na drogach, mniej samochodów, mniejszy ruch...mniej wypadków, również tych po alkoholu.
Ludzi spieszyć, a transport na konie i wielbłądy! Te nie piją i raczej nie przekraczają prędkości...choć widziałem konia, który nie odmawiał

Od dawna przyglądam się tego typu zjawiskom i nieodmiennie dochodzę do wniosku, że tym na górze wydaje się że wszystko daje się załatwić metodami policyjno-administracyjnymi. Do tego zaprząc media wykrzywiające obraz sytuacji. Bo tak najłatwiej i dużo myśleć nie trzeba.
Coraz więcej paragrafów i coraz wyższe kary - najlepiej finansowe dające wpływy do budżetu. Rozrasta się aparat pomiarowo-represyjno-egzekucyjny. Jeszcze z 20-30 lat temu coś takiego nazwano by państwem policyjnym, teraz powoli małymi kroczkami zalewa nas ten matrix. Ludzie młodzi nie mają porównania, ale ja mam i dobrze pamiętam.
Ten matrix ratuje życie. Tylko że to się rzeczywiście powinno tyczyć naprawdę pijanych, a nie tych, którzy wypili dwa piwa trzy godziny wcześniej. W obecnej formie rzeczywiście mamy tu lekką paranoję. Nawracanie ludzi batem - nie tędy droga.

Sam nigdy nie jeżdżę po przekroczeniu limitów określonych w ustawie i to nie tylko z powodu strachu przed konsekwencjami złapania, ale chyba przede wszystkim - dlatego, że nie chcę ustalać "swoich" norm; jakbym raz to zrobił, to byłoby mi je potem łatwo przesuwać do woli. Ale uważam, że obecne normy spokojnie moglibyśmy złagodzić i nic złego by się nie stało. 0,5 do wykroczenia, 0,7 do przestępstwa - to moim zdaniem rozsądne granice.
__________________

Jarson jest online   Odpowiedz cytując ten post