Cytat:
Napisany przez Berion
że większość członków danej grupy, do tego stopnia się z nią utożsamia że zaczyna traktować członków innych grup wrogo.
|
Taka cecha wykształcona przez tysiąclecia. Zbieramy się w grupy (znowu odsyłam do Ufoka). Najmniejsza grupa, to rodzina. I rodziny konkurują ze sobą o ograniczone zasoby. O lepsze pole, lepszą pracę, lepsze tereny łowne, lepsze miejsce na dom itd. Więc w tej walce trzeba zwalczać konkurencyjne grupy bo chcą nam zabrać zasoby.
Gdzie to ma sens, łączymy się w większe grupy. Np drużyna piłki nożnej. I znowu walczymy o zasoby. O premię za strzelonego gola, o premię za zwycięstwo, o premię za miejsce w tabeli. I osiągnąć to można zwalczając inne grupy.
Ale jest też inny poziom walki. Walki o wiarę. Wierzę, że drużyna X jest najlepsza na świecie. I każdego kto twierdzi inaczej zapraszam - z pomocą mojej maczety przekonam go, że nie ma racji.
Pod "drużyna X" można podstawić cokolwiek, w co ktoś wierzy. Jakiegoś boga (jedynego - albo że Zeus jest potężniejszy od Posejdona czy odwrotnie), jakąś fundację, jakieś wartości (nie jeden walczył o honor swój czy umiłowanej damy, która w rzeczywistości się puszczała).
Bo moje jest najmojsze. Najlepsze. A jak ktoś nie wierzy, to wpiiiiiidól będzie.
A jest jeszcze jeden poziom. Trzeba jakoś ustalić, kto jest samcem alfa. Kto rządzi. A to i poćwiczyć trzeba. I sprawdzić.