|
Co to jest w ogóle za tłumaczenie, że nie można ustalić winnego bo auto koziołkowało ?
Jakby jeden był trzeźwy to z pewnością od razu było by wiadomym że to ten trzeźwy kierował, ale że jechali we dwoje narąbani to winnych nie ma... Bo jak inaczej łeb ukręcić sprawie ?
I już Ci powiem którego jak skazać:
1. Kierowce - za spowodowanie wypadku, prowadząc pod wpływem
2. Pasażera - za dopuszczenie pijanego do kierownicy
Który jest który ? No do tego Panowie już sami powinni się przyznać, jeśli nie chcą to ich zmusić, np. grożąc taką samą wysoką karą oby dwu delikwentów.
To nie są zwykli obywatele, tylko stróże prawa którzy przed takimi sytuacjami powinni chronić, a nie sami je powodować.
Czy ktoś z was wierzy w to że Oni sami nie wiedzą który kierował ? Albo w to że nie da się tego ustalić bo auto koziołkowało ?
Bez kitu... W innych tematach czytałem takie opinie że ten który siada jako pasażer z pijanym kierowcą automatycznie staje się współwinnym, a tu proszę dwóch naładowanych policjantów stwarza zagrożenie, i żaden nie jest winny, bo nie można ustalić który winny jest, podczas gdy winni są oboje.
__________________
"I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło ?"
K.K. Baczyński
Kochają za kłamstwa, nienawidzą za prawdę.
|