No - przynajmniej to zauważyli... Cicho to ma być na meczu snookera. W F1 to dramat.
Od razu przychodzi mi do głowy moja mama. Ile razy gdzieś jej nie wiozę, mogę jechać ile chcę, byle na wysokim biegu. Ile razy przekroczę ok. 4K RPM - choćby na jedynce, przy 30 na godzinę - niezawodnie słyszę "zwolnij"

W F1 jest pewna analogia - lepiej jest, gdy prędkość nie tylko widać, ale i słychać