|
Pokłóciłam się z mężem, odesłałam go spać na kanapę. Myślę - zaniosę mu chociaż poduszkę. Zakradam się...nachylam się nad nim, żeby po cichu podłożyć mu poduszkę pod głowę, a on się budzi i krzyczy na mnie:
- WYBACZ! WYBACZ, ALE NIE DUŚ!
Wracając z knajpy zobaczyłem leżącego na ulicy mojego senseja karate. Był cały zalany krwią, miał podbite oczy i złamaną rękę. Pomogłem mu się podnieść i powiedziałem:
- Stary, podobno masz czarny pas?
- Mam, ale nie działa na samochody.
|