Napisał bym coś pozytywnego, ale niestety nic takiego w ostatnim czasie mnie nie spotyka. Zastanawiam się, jaka jest tegoż przyczyna. Chyba będę musiał tak jak kolega "nimal" zasiąść na rower (czyli koło po naszemu) i wyskoczyć gdzieś dalej......tylko żona nie lubi za daleko.

Trudno, sam pojadę. Wtedy coś napiszę.