Cytat:
Napisany przez DarkSlide97
Powinna nastąpić likwidacja ZUS
|
Wprowadzając "ZUS" świadczenia dostali ci, co nie odłożyli na nie (albo niewiele).
Ale likwidacja to spory problem. Bo prawa nabyte - tym, co odkładali, trzeba zapłacić.
I zgadzam się z JKM, że to nie fair, że często jest zmieniana umowa. Osoba wchodząca do systemu powinna do końca być obsługiwana wg zasad, na jakich weszła. Zawartych umów nie można zmieniać. Chyba, że obydwie strony zgodzą się na zmianę.
A co do stanu docelowego, to IMO emerytury powinny być obowiązkowe. Żeby żebractwa i złodziejstwa nie było. Albo ustawowo powinien być obowiązek utrzymywania przez rodzinę* a tylko osoby bez bliskiej rodziny powinny otrzymywać zapomogę/emeryturę państwową. Ale dlaczego obowiązkowo mają być zróżnicowane? To, ile emeryt potrzebuje nie zależy od tego, ile zarabiał. Pewnie jakby zbadać, to wręcz przeciwnie - ten co lepiej zarabiał lepiej dbał o swoje zdrowie i na starość potrzebuje mniej na lekarstwa.
Więc co do zasady powinna być IMO obowiązkowa emerytura - ale dla wszystkich równa, minimalna (rzędu 900-1000 zł na dzisiejsze pieniądze). Jak ktoś chce więcej - niech dobrowolnie sobie odkłada w komercyjnych funduszach.
Pozostaje kwestia finansowania emerytur. I tu specjalnie, celowo państwo mnoży i komplikuje daniny i podatki żeby człowiek nie zauważał, że dostaje tylko 1/4 z tego, co wypracował. A czy komuś tak naprawdę robi różnicę, czy jest ZUS i kilka rodzajów składek wpłacanych do niego, czy nie ma w ogóle ZUSu i składek, za to VAT jest wyższy o np. 1% (trzeba przeliczyć dokładnie, ile kasy spływa do ZUSu i jaka podwyżka VATu by to wyrównała)? Owszem, różnica jest dla podatnika, bo nie musi utrzymywać dodatkowych etatów urzędników, pałaców ZUS a przedsiębiorcy nie muszą zatrudniać speców do liczenia i obsługi tych skomplikowanych składek i świadczeń.
To samo dotyczy wszystkich innych danin. Mamy dziesiątki jak nie setki podatków, opłat, danin. A jakby tak zostawić 2-3? Np. VAT i akcyza? Ile pałaców by się zwolniło, ile etatów, ile papierków?
*w sumie, to byłby powrót do pierwotnych mechanizmów wymuszających dzietność. A teraz wydają jakieś masy pieniędzy na pseudo prorodzinne akcje. A tak naprawdę ekonomia i system ubezpieczeniowy zniechęca do posiadania dzieci.