Nie wiem, czy przestali krytykować. To jest normalna przedmeczowa wojna psychologiczna, a ich sytuacja - jakby nie patrzeć - jest trudniejsza od naszej.
Oni staną na głowach, nawet wyjdą z siebie. Dla nich przegrana z Polakami będzie upokorzeniem i dobiciem po dwukrotnym laniu od Brazylijczyków. Mam tylko nadzieję, że za wiele nie poprawią w swojej grze z dnia na dzień. Teoretycznie powinniśmy dać im radę, a co najmniej ugrać te dwa sety.
PS Browarki na wieczór już się chłodzą w lodówce