No tak to już często jest, że jak się trochę pojeździ podróbą "Dżaaaga", to się oryginału zachciewa

Co nie zmienia faktu, że 75-tki były za swoich najlepszych lat bardzo fajnymi autkami, a za te pieniądze jakie trzeba było za nie dać na pewno wychodziły baardzo korzystnie.
BTW, ostatnio jeździłem Hyundaiem Coupe 2.7 v6 i mam kilka ważnych spostrzeżeń.
Po pierwsze, bardzo fajne autko. Niby ledwie 186 koni, czyli niewiele jak na taki silnik, ale dzięki małej wadze zbiera się świetnie. Tak samo trakcja - dość twarde zawieszenie sprawuje się bardzo dobrze w zakrętach.
Po drugie, naprawdę dobre wykończenie. Skórzane fotele mogłyby być bardziej trwałe, ale poza lekkimi wytarciami właśnie na nich do reszty właściwie nie było się jak przyczepić.
Po trzecie dźwięk silnika po przekroczeniu 4k rpm - muzyka.
No i po czwarte, najważniejsze - po raz kolejny utwierdziłem się, że nigdy, przenigdy nie kupię usportowionego, ani nawet sportowego kompaktu. Co z tego, że szybki, skoro przez te zawieszenie czuje się każdą dziurkę w asfalcie. Ponadto uwielbiam wysoką pozycję kierowcy, a tu wszystko przystosowane jest pod aerodynamikę, a co za tym idzie szura się niemal tyłkiem po jezdni. I to się jakoś składa w taką całość, że z wygodnego w pierwszym wrażeniu fotela kierowcy po pół godzinie wstawałem z ogromną ulgą. I nie zazdrościłbym temu, kto tę samą podróż zdecydowałby się przejechać na tylnej kanapie - tam jest mniej miejsca niż w moim aucie w schowku przed siedzeniem pasażera...