|
Nie jeździ się z pełnym bakiem do mechanika, to elementarz!
Pewnie któryś z łepków, co naprawiali spuścił do swojego ałtka (oczywiście bez wiedzy właściciela warsztatu). Przy okazji często jest skasowany licznik przejechanych kilometrów. Oni bardzo lubią jeździć nie na swoim paliwie. Możesz pogadać z właścicielem przy kolejnej naprawie, albo zmienić warsztat - najlepiej informując go o powodach.
Sam nie miałem takich sytuacji, ale jeżdżę do mechaników, których znam i którzy mnie znają. Znane są też przypadki podmiany części i wpuszczania w kosztowne naprawy - niejako przy okazji wykrytych kolejnych usterek. Nie chcą wystawiać faktur na wykonaną robotę, bo mogłyby posłużyć w dochodzeniu praw gwarancyjnych przy fuszerkach, albo mówią że wtedy doliczą 23% VAT przez co stają się drożsi od autoryzowanych serwisów (często i tak są drożsi nawet bez tego vatu).
Porównując ich z np. serwisem Fiata u mnie, wypadają fatalnie. I z robotą i z częściami zamiennymi i z ceną usług. Za to zasadę "dobry bajer to połowa sukcesu" znają doskonale.
__________________
Pozdr./Grzeniu
|