Właśnie sobie uświadomiłem, że mieszkałem wszędzie
Wychowywałem się w domu jednorodzinnym w małym mieście. Przez jakiś czas podczas remontu (ten jakiś czas to tak ze dwa lata były) mieszkaliśmy w leśniczówce u dziadków, nie w ciemnym lesie co prawda, ale na uboczu wsi, już pod lasem. Mieszkałem na nowoczesnej stancji w zacnym mieście wojewódzkim Lublinie. Potem mieszkałem sam w mieszkaniu z wielkiej płyty. Okresami mieszkałem też nie sam, a potem stale nie sam, kiedy wprowadziła się żona

Następnie mieszkaliśmy w bardzo dużym mieszkaniu na wsi, a teraz w średniej wielkości, bardzo wygodnym zresztą, w małym mieście. Konfiguracje zatem były naprawdę różne
Nawet trudno mi powiedzieć, które miejsce zamieszkania przypadło mi do gustu najbardziej. Nie przywiązuję się zanadto do miejsca, wszędzie mogę się jako tako zadomowić. Albo inaczej - dom można stworzyć wszędzie, od sutereny po willę. Mam czasem wrażenie, że w willi bywa go trudniej stworzyć niż w piwnicy.
Nie miałbym nic przeciwko ponownemu wprowadzeniu się do domu, aczkolwiek niedużego.
Cytat:
Napisany przez DarkSlide97
W środku na początku nie mogłem się przyzwyczaić do wielkości (pokój braci ma mniej więcej tyle ile 3/4 poprzedniego mieszkania) ale teraz już jest spoko.
|
Cały czas Ci to powtarzamy

Tak samo jest z innymi sprawami, których jeszcześ nie zdążył posmakować, a jak już posmakujesz, to i nie będziesz chciał słyszeć o ich braku - własnym samochodem (którego mówisz, że nie potrzebujesz), własnymi pieniędzmi (których nie chcesz mieć za dużo) itp