Cytat:
Napisany przez DarkSlide97
mgit niektórych się nie rozumie, ja np. nie rozumiem matematyki, mam wystarczające oceny (2,3) i tyle. Rodzice wiedzą że nie jestem asem z przedmiotów ścisłych i dopóki nie ma zagrożenia to nie "czepiają" się i więcej nie wymagają. A u Niej nawet jak ma trójki to za mało, musi być 5(tak mi mówiła).
|
No to teraz rozgraniczmy dwie rzeczy. Po pierwsze jest coś, czego całkowicie nie popieram, czyli oczekiwanie, że dziecko będzie we wszystkim najlepsze. I to bardzo często właśnie tak wygląda - nie, że będzie obiektywnie dobre, ale subiektywnie najlepsze. Kwintesencja wyścigu szczurów.
No i druga strona medalu - literalne rozumienie tego, co napisałeś. Sorry, ale jeśli się nie ma rodziców z firmą do odziedziczenia itp, to trójki w dzisiejszych czasach nie wystarczą. Nie znam sytuacji, nie znam rodziców i rozumiem, że mogą być zbyt wymagający. Ale trójki w rzeczy samej nie są zbyt zadowalającymi ocenami. A nazywanie "wystarczającymi" ocen dopuszczającej i dostatecznej kiedyś możesz przeklinać.
Obecny poziom wiedzy licealnej - mimo pewnego przeładowania programów - jest żałośnie niski. O ile na 5 czy tym bardziej 6 trzeba przyswoić naprawdę sporo wiedzy i to nie zawsze jakiejś szczególnie przydatnej, tak już czwórki są w zasięgu znakomitej większości osób, które po prostu chcą się uczyć.
Sam kończyłem liceum dziesięć lat temu i mam już prawo sporej części nieużywanych informacji nie pamiętać. W tym biologii, której na co dzień po prostu nie używam. I jakież było ostatnio zdziwienie znajomego chodzącego do klasy maturalnej, gdy okazało się, że na pytanie o rodzaje mięśni (zadane niemal z ironią, dla uzyskania dowodu, że dziś to się uczy, a kiedyś nie, podczas gdy ja twierdziłem dokładnie na odwrót) jednak potrafiłem mu je wymienić, zwięźle opisać i podać główne różnice, wraz z wyjątkiem jaki stanowi mięsień sercowy. Oczywiście podręcznikowej wiedzy już nie posiadam i nie opiszę sarkomerów, czy nie przypomnę sobie, która substancja pobudza mięśnie poprzecznie prążkowane. No ale takich rzeczy większość osób musi nauczyć się na sprawdzian z jednego działu, na stałe ci, którzy swoją karierę wiążą z biologią.
Kurcze, ludzie... Nauka to dziś wasz jedyny obowiązek. Przywilej zresztą też. DarkSlide, nie chciałbyś się ze mną zamienić na jeden dzień, mimo że zarabiam znacznie więcej, niż Ty piszesz, że w dorosłym życiu byś chciał. Tyle, że ja za chwilę zamierzam wsiąść w auto i pojechać sprawdzić, co dzieje się z analizatorem gazu, który zdalnie pokazuje mi błąd w jednym z odczytów. Wrócę o 1-2 w nocy, a jutro o siódmej rano pojadę na zakład (choć nikt mi nie każe, bo czas pracy mam zadaniowy). Jak to jest mieć wolny weekend, w którym nie muszę się liczyć, że w każdej chwili będę musiał na coś zareagować - już prawie nie pamiętam. Ty musisz być w szkole max. 7-8 godzin (lekcyjnych) dziennie. Potem już masz czas wolny, z którym sam decydujesz, co zrobisz. Za kilka lat - szybciej niż myślisz - to się skończy, więc - moralizator dziadek Jarson Ci to mówi - wykorzystaj ten czas