|
Zaraz zaraz, przecież zrobiła to co większość (nie wszyscy) ekologów... Zabrała się za ratowanie zwierzątek nie zastanawiając się przy tym, czy nie zaszkodzi znacznie bardziej ludziom...
Osobiście znam tylko jedną osobę zaangażowaną na całego (czytaj - żyjącą z tego) w ekologię, która nie robi tego albo a) dla swojego własnego, osobistego zysku lub b) bezmyślnie, nie patrząc, czy forsowane rozwiązanie nie szkodzi aby bardziej ludziom niż przynosi zysku "przyrodzie". Kurcze, jakie ta osoba ma fajne pomysły, które naprawdę można wdrożyć, w przeciwieństwie do pomysłów "zróbmy wielką drabinę na Marsa, żeby wynieść się z Ziemi i nie przeszkadzać Matce Naturze; a drabina nie rakieta dlatego, że przy starcie każdej rakiety ginie 17 komarów, a warstwa ozonowa wzbogaca się o kolejną dziurę o średnicy 6,597 metra"...
|