Chociaż osobiście mam to szczęście, że nie mam kredytu we frankach, to sporo moich znajomych taki kredyt posiada. Najczęściej osoby te brały kredyt w latach 2006-2008 kiedy złotówka umacniała się w stosunku do innych walut, banki bardzo zachęcały do kredytów hipotecznych w CHF i osobiście nie spotkałem się z żadnym finansistą czy doradcą, który przewidział, że w ciągu następnych kilku lat frank będzie kosztował ponad 4 złote. Patrząc na podstawy gospodarki nie ma to żadnego sensu. W latach 1995 -2009 kurs CHF do PLN utrzymywał się w przedziale 2-3 PLN, przy czym przez kilka ostatnich lat złotówka umacniała się do franka, a polska gospodarka rozwijała się szybciej niż szwajcarska. Poza tym gospodarka szwajcarska w dużej mierze oparta jest na eksporcie, więc mocny frank nie leży tak naprawdę w jej interesie.
Absolutnie nie jestem zwolennikiem przewalutowania tych kredytów, czy przerzucenia ich kosztów na budżet państwa, ale nie zgadzam się też z osobami, które twierdzą, że kredytobiorcy są sami sobie winni, bo mogli przewidzieć, że złotówka się osłabi - skoro nie przewidzieli tego najwięksi specjaliści, to jak mogli to zrobić zwykli "śmiertelnicy".
Banki sporo zarobiły na tych kredytach, więc uważam, że teraz powinny wykazać zrozumienie dla trudnej sytuacji kredytobiorców i np. pozwolić na zawieszenie spłaty kredytu osobom, które są w trudnej sytuacji materialnej, ograniczyć spread, itd. Tak naprawdę byłoby to działanie nie tylko w interesie kredytobiorców ale i ich własnym.
Dla zobrazowania sytuacji link do strony z kursem franka
kurs CHF