Po 3 godzinach stwierdzam co następuje:
Wciąga tak jak Skyrim, ten sam klimat, trochę inny model walki. Prolog nudny, musimy odnaleźć proroka, a nasz pomocnik (a dokładnie towarzyszka poświęca się). Po przejściu wstępu trafiamy do miasta i zaczyna się właściwa gra. Świat ogromny nie wiadomo gdzie pierw iść. Ale klimat ma, świat wręcz tętni życiem. Już we wstępie (a dokładnie pod jego koniec) mamy walkę z pierwszym mini bosem... ale jest bardzo prosty kilka strzał i po nim. Co mi się nie podoba? To, że nie mogę zmieniać broni w sumie mogę, ale poprzez inwentarz. Szybka zmiana broni dostępna dopiero od 15 poziomu
Na tą chwilę - stwierdzam, że chyba gra warta swej ceny - no ale żeby stwierdzić z całą pewnością, trzeba pograć dłużej...