GP Malezji przeważnie oglądam, ponieważ warunki atmosferyczne powodują to iż często jest nie przewidywalnie. Włączyłem, patrzę, sucho, będzie nuda. Ale nie było, o dziwo.

Jak nie lubię Sebusia, za jego machanie paluchem i takie tam inne, trzeba przyznać, że pojechał wyścig perfekcyjny. Kimi również, po tak tragicznym początku dojechać na 4 pozycji, rewelacja. Jakoś dziwnie Ferrari były dosyć szybkie, choć pewnie to nie jakaś zmiana warty. Wydaje mi się, że czerwone bolidy bardzo delikatnie obchodzą się z oponami, i był to spory atut który dał tak znakomity wynik.
McLaren, tragedia. Co oni tam mają pod maską, jak można tak zdupcyć silnik, nie rozumiem.
Ogólnie ciekawy wyścig, sporo walki, nie obyło się bez SF i kar dla zawodników.
Takie GP którego nie trzeba było przewijać....