Oczywiście, że debaty mają sens. Celem ich jest przekonanie do siebie wyborców niezdecydowanych.
Jeśli sam wiesz, na którego oddasz głos, to możesz je sobie darować albo obejrzeć w ramach wieczornej rozrywki.
W tym konkretnym przypadku po Bronku mniej więcej wiadomo czego się spodziewać, ale po Dudzie nie. Taka debata jest okazją do zadania mu paru niewygodnych pytań i wysłuchania odpowiedzi (albo i nie). Przygotowane frazesy i formułki ze spotkań wyborczych zazwyczaj pomijają tematy trudne i dyskusyjne. Niech się spręża i pokaże na co go stać. Na o potem już każdy wyborca z osobna musi sobie odpowiedzieć, który go przekonał i któremu wierzyć....albo raczej który będzie mniejszym złem.
PS A mnie w tym wszystkim interesuje tylko jak zachowa się przegrany.

Do tej pory było z tym ciężko.
Może już gotowe czekają tysiące protestów, łącznie z zarzutami sfałszowania wyborów - może z obu stron. A może zwyczajnie i honorowo podają sobie ręce i podziękują za walkę? Zamiast osławionego 'panu moge podać noge'.