Niemieccy komuniści zaatakowali Warszawę, od strony Pragi, z ul. 11 Listopada.
Dzień wcześniej łazili z flagami z sierpem i młotem, ale mało bęcków nie dostali za to, więc zmienili na czerwone i tylko gwizdali na nich, jak sami przyznali.
Mam bibułę od nich, ci ludzie naprawdę są nawiedzeni, nic do nich nie dociera, inteligencji też brak, ale niegroźni. Przeszkadzali trochę w pracy i gadali głupoty straszne, to wszystko.
Nawet dziecko się na nich poznało. (głos w tle)