Tak mnie tym wojskiem skłoniłeś do przemyśleń (krótkich, bo gorąco)
Mam pod sobą siedmiu pracowników w wieku od 25 do 62 lat. Prawie idealnie sprawdza się zasada, że im starszy pracownik tym lepszy do pracy. A już różnica pomiędzy najstarszym a najmłodszym jest po prostu kolosalna - ten drugi na wykonanie tych samych czynności potrzebuje w skrajnych przypadkach 2-3 razy tyle czasu, a i tak robi je zwykle gorzej.
Zauważam też cezurę - osoby, które były w wojsku są znacznie lepiej zorganizowane niż te, które nie były. Kiedyś uważałem za dobre zniesienie powszechnego obowiązku służby wojskowej, ale teraz widzę, że chyba jednak nie... Na młodzież rodzice dziś chuchają i dmuchają, odciążając we wszystkim w czym się da i jeszcze - o zgrozo - myśląc, że robią dla nich dobrze. W takim wypadku wojsko stanowiło świetny wstęp do dorosłości i "odczarowywacz" świata. A tak...
To samo dostrzegają moi znajomi, którzy zarządzają znacznie większą liczbą pracowników. Oczywiście rozumiem - niskie płace, wyzysk - absolutnie nie zamierzam usprawiedliwiać wszystkich pracodawców. Sam znam bardzo niewielu takich, którzy są naprawdę w porządku wobec pracowników; na marginesie, ci najlepsi też dużo wymagają. Ale jeśli w jednej firmie, przy jednych zarobkach, naprawdę nienajgorszych (fizyczni mają spokojnie 2,5k zł na rękę), na dwudziestu pracowników na szefa narzeka 1/3 i to są ci najmłodsi, którzy moim zdaniem powinni dostać co najwyżej 60% wypłat tych starszych, bo pracują wolniej i bardziej niedbale - to już o czymś świadczy. No - jest tam wyjątek w postaci bardzo pracowitego (acz też narzekającego) chłopaka, ale wszyscy wiemy, że wyjątek potwierdza regułę.