Byłem kiedyś świadkiem w rozprawie sądowej pracownik/pracodawca kontra ZUS....
Powiem krótko - jeśli chodzi o te kwestie, to my naprawdę żyjemy w tak chorym kraju. Na podstawie werdyktu sądu powinienem od razu mieć postawiony zarzut składania fałszywych zeznań, aż dziwne że tego nie zrobili. Wysłuchując werdyktu z wielkim trudem opanowałem parsknięcie śmiechem, za co pewnie od razu by mi przywalili karę porządkową.
Znajoma po tej szopce powiedziała, że nie będzie się odwoływać wyżej, bo to nie ma sensu i nie będzie robić z siebie idiotki. Szkoda, bo byłem gotów zeznawać na wyjeździe, a nawet usilnie ją namawiałem do tego, bo oczywista racja była po jej stronie. Cóż...