Aby
pobrać obraz Windows 8.1 lub Windows 10, Microsoft wymusza na użytkowniku użycie swojego kolejnego ułomnego dziecka, czyli programu Windows Media Creation Tool.
Idiotyzm nr.1:
Dwie wersje tego samego programu do pobierania w ten sam sposób obecnie dwóch wersji systemu operacyjnego.
Idiotyzm nr.2:
Program wcale nie pobiera obrazu ISO tylko pliki wchodzące w jego skład do któregoś z katalogów tymczasowych, by potem je przekopiować do "C:\ESD\" by na sam koniec przekopiować w miejsce wskazane przez użytkownika... Folder ESD ma atrybut ukryty i nie jest usuwany po operacji, czyli zwykły użytkownik nigdy go nie znajdzie, tym samym na zawsze zabierając mu ~4GB miejsca z dysku.
Idiotyzm nr.3:
Aplikacja już po starcie zaczyna rozmawiać ze światem po HTTPS jeszcze zanim użytkownik dokona jakiegokolwiek wyboru i cokolwiek zechce pobierać.
Idiotyzm nr.4:
Aplikacja nie pokazuje prędkości pobierania.
Idiotyzm nr.5:
Mimo, że GUI składa się z trzech opcji na krzyż zajmuje 1/4 ekranu i tradycyjnie już dla modernowych aplikacji, wygląda paskudnie ubogo. Tak, musiałem, wygląd to ważna rzecz. ;D