Podgląd pojedynczego posta
Stary 07.09.2015, 02:50   #17643
Jarson
Pa rampamer
Zlotowicz
 
Avatar użytkownika Jarson
 
Data rejestracji: 24.10.2006
Lokalizacja: Zachlajki
Posty: 10,626
Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>
Problem w tym, że współodpowiedzialni za to ludzie zamiast być upominani a w razie potrzeby zwalniani z pracy są dziś uważani za autorytety.

Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, że od dziś już żadnemu dziecku nigdy nie powinna stać się żadna krzywda, z zadrapaniami włącznie. Ponieważ w tamtym momencie dzieci były wysportowane, sprawne, sprytne, czujne, posiadające refleks i wyobraźnię, to rozpoczęcie chronienia tych dzieci od ryzykownych sytuacji oczywiście dało pozytywny efekt. Tyle tylko, że nikt nie pomyślał, co się stanie z następnym pokoleniem, w którym unikanie jak ognia wszelkich ryzykownych sytuacji sprawi, że dzieci nie wykształcą w sobie ani sprawności, ani sprytu, ani czujności, ani refleksu.

To tak jak z pływaniem. Oczywiście, że pływanie w wodzie o głębokości 3m jest bardziej niebezpieczne niż chodzenie w wodzie po kolana. Jeżeli młodzież będzie się kąpać w wodzie o głębokości 3m, a potem ograniczymy ją do 0,5m to jedna na sto osób przypadkiem wejdzie głębiej, z tych osób jedna na tysiąc się wtedy utopi - i mamy drastyczny spadek utonięć (1/100 000 kąpiących). Tylko że pokolenie wychowane w wodzie po kolana nie będzie umiało pływać i jeśli jeden na sto z takiego pokolenia przypadkiem wejdzie głębiej to już nie wylezie. I współczynnik utonięć wzrośnie do 1/100...

Oczywiście trochę przejaskrawiam, ale ku temu to zmierza. A mam wrażenie, że w niektórych aspektach nie przejaskrawiam wcale, jest wręcz jeszcze gorzej.

Z kolei jeśli słyszy się, że jedna osoba na pięć zobaczyła napisy końcowe Wiedźmina 3 (czyli oficjalnie przeszła grę, choć do ukończenia jej na 100% to jeszcze daleka droga), to jestem przerażony jakie są ambicje dzisiejszej młodzieży. Jeśli nawet w rozrywce nie wykazują uporu, to jak oni sobie poradzą w życiu?

Są tacy, którzy uważają, że to nic nie szkodzi. Że dziś to już nie jest potrzebne. Oby, ale obawiam się, że to nie takie proste. Jakby cały świat jednocześnie się tak zmienił - no to może. Ale póki co tym sposobem zaczynają nam spadać kwalifikacje, stajemy się jako gospodarka mniej konkurencyjni, jakość i wydajność pracy spada. Boję się też co będzie za dziesięć lat ze współczynnikami samobójstw, czy depresji u młodych.

Nie widzę powodu, dla którego nie można by dziś wysyłać młodzieży na takie obozy jak kiedyś. Korzystajmy z techniki - umieśćmy na drzewach kamery HD żeby w razie czego dostrzec niebezpieczeństwo i natychmiast udzielić pomocy, korzystajmy z lokalizacji smartfonów dzieci, żeby w razie wypadku można je było natychmiast odnaleźć. Ale ochrona poprzez rezygnację z czegoś co nosi choć ślad ryzyka? Utopić można się przy śniadaniu zachłystując się, tak samo skręcić kark potykając na klatce schodowej.

Tak samo wszystkie "dys". Z jednej strony dobrze, że w pewnych wypadkach wyrównuje się szanse, to naprawdę często ma ogromne znaczenie i trzeba to popierać. Z drugiej pewnych rzeczy na siłę nie ma sensu zmieniać. Bo czy w przypadku osoby niewidomej jakiekolwiek zaświadczenie wystarczy, żeby zwolnić ją z egzaminu praktycznego podczas starań o prawo jazdy na ciężarówki? Nawet gdyby, to potem taka osoba pracy w zawodzie nie znajdzie. Tak samo są przegięcia w przypadku dysortografii itp, kiedy osoby kontynuują naukę w jednym kierunku - często mając fenomenalne zdolności w innym - utwierdzane w tych dążeniach, nie wiedząc nawet, że po szkole i tak nikt ich nie zatrudni.
__________________


Ostatnio zmieniany przez Jarson : 07.09.2015 o godz. 02:54
Jarson jest offline   Odpowiedz cytując ten post