Tak sobie ostatnio myślę, że jedyne co mogę zrobić, to właśnie powyższe.
Nie chodzi mi o to, że 15 lat temu byłem młody i piękny (chociaż byłem

), szczuplejszy itp. To akurat marzenie ściętej głowy, żeby tu coś zmienić
15 lat temu inaczej żyłem. Jak zresztą większość. Więcej czytałem, mniej siedziałem przed internetem, w którym jest coraz mniej czegokolwiek interesującego. Wtedy sieć była 100x mniej przepastna, a było znacznie więcej ciekawych rzeczy.
Innymi słowy - kontestuję zarówno samego siebie jak i rzeczywistość w której żyję
Mam wrażenie, że kiedyś potrafiłem żyć ciekawiej. Że funkcjonowałem sensowniej, traciłem mniej czasu. Oczywiście - powszechnie się to podkreśla, nic nowego nie napiszę - życie też było inne, mniej się lajkowało i tweetowało, nie zwracało uwagi na kolejną premierą Samsunga Galaxy S (siódma generacja idzie, a nie więcej niż 5% użytkowników wykorzystuje więcej funkcji niż było dostępne w pierwszej) itd.
To wszystko wiemy, tylko coraz bardziej mi to przeszkadza. Któregoś dnia - coraz bardziej jestem o tym przekonany - wzruszę ramionami, spokojnie wyłączę komputer, służbowy telefon, napiszę wypowiedzenie zadowalając się pracą o połowę gorzej płatną, ale za to spokojną i uwierzcie mi - nie będę nieszczęśliwy, bo po pierwsze już tak żyłem i było git, a po drugie ostatnio zdarzyło mi się o tym przypomnieć na kilka dni i było wręcz wspaniale. No i zaczynam wreszcie wierzyć tym, którzy zaryzykowali, spróbowali i wyszło...