W celu porządnego przetestowania wątroby polecam testy z (kolejność nieprzypadkowa):
1. rychem - niestety już nieaktualne....ale z nim na wieczór siadało sie do skrzynki, a potem trzeba było mieć jeszcze 'coś' na finisz, ale nie piwo bo w ten sposób mogła iść druga skrzynka.
2. Brzuchem - z nim konsumpcja 'czegokolwiek' powodowała, że alkomat dopiero po dwóch dniach łapał skalę

Zwiedzanie jego piwniczki grozi zgonem na miejscu.
3. Edem - cokolwiek, kiedykolwiek i ilekolwiek. Pała mała.
4. Melagiem - potrafi zabić człowieka łyskaczami i podobnymi ropopochodnymi. Na drugi dzień widok melaga powoduje dreszcze i drgawki.
5. Każdym hanysem - poznałem ich wielu, ale ani jednego z którym po wypiciu flaszki można by się grzecznie rozejść.
Przy drugiej zaczyna się gadac o interesach, a przy kolejnych je dobijać. Sprzeda ci nawet grubę.
Spotkania z wyżej wymienionymi zawsze grożą pobiciem rekordów. Po weekendzie z nimi strach w poniedziałek spojrzeć w lustro i wyjść z domu