Ja w barku trzymam leki, a flaszki w "magicznej szafce" jak ją Rycho zwał, bo jak nic nie miałem, to tam zawsze coś znalazłem.
Bo to jest tak, zmęczony jak pies przynosisz połówkę, odpijasz 200, a reszta do szafki, później zapomnisz, a później jest jak znalazł!