Ostatnio gadałem z kolegą o nowym MGS'ie i wymyśleliśmy nowe zakończenie, które miałoby zwieńczyć serię. Wpadliśmy na najbardziej absurdalny pomysł

Kojima zaskoczył wszystkich; na końcu budzi się facet, ubrany w żonobijkę z browarem w ręku, który po robocie zasnął w fotelu i wszystko mu się przyśniło, a żaden Big Boss i Metal Gear nigdy nie istniały.
W sumie bym się nie zdzwił gdyby Kojima wpadł na takie zakończenie, żeby wszystkich ztrollować