Podgląd pojedynczego posta
Stary 14.10.2015, 19:13   #17764
Reetou
Zarejestrowany
 
Data rejestracji: 18.05.2004
Posty: 9,589
Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Reetou ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>
Cytat:
Napisany przez - Deckard - Podgląd Wiadomości
Z czym ? z tym że powinno się podnieść jakość szkolenia i wymagania dla instruktorów na kurs B ?
Zasadniczo z tym, że nadinterpretujesz notkę prasową. Istotą tej notki jest to, że doszło do rękoczynu właściwie za nic. A Ty już poleciałeś po instruktorach i kursantach.

Zgasł silnik. No dobra, 3 razy. Myślisz, że po kilku godzinach jazdy obcym samochodem, najprawdopodobniej nieźle już dorobionym przez rzesze kursantów, zdenerwowana kobita powinna być mistrzem kierownicy? Jeśli nawet, to ani to, ani nic innego nie jest powodem do wymachiwania łapami...

Takie fakty apropos bezbłędnych mistrzów kierownicy: 30 lat temu jeździłem na kursie z instruktorem, który był największym piratem drogowym jakiego w życiu spotkałem. Cwaniak jak miałem jakieś opory, to naciskał mi łapą na prawą nogę i tak przyspieszał brykę, a miał niby tylko hamulec I raz się zdarzyło, że wyjeżdżałem z podporządkowanej na ruchliwym skrzyżowaniu. Trzeba było ruszyć ostro z gazem, żeby próbować się wbić. No i mi zgasł. Zapaliłem, próbuję w jakiejś małej przerwie znowu przygazować i znowu zdechł. O, takiej wiązanki jak wtedy od instruktora, to ja w życiu nie słyszałem... Trzecia próba i znów to samo... Na szczęście, ludzie dobrzy widzieli, że coś nie tak z tą nauką jazdy i zatrzymali się, żeby mnie przepuścić, więc jakoś powolutku przetoczyłem się przez to skrzyżowanie cały zlany potem. Okazało się, że w samochodzie nie ma benzyny, a kontrolka rezerwy jest przepalona, więc jak cisnąłem pedał, to silnik się totalnie zatykał.

Druga sytuacja z zeszłego tygodnia, po 30 latach jeżdżenia - testowałem swój przyszły nowy samochód I choć raczej nie daję się zaskoczyć, temu tak nisko brało sprzęgło, że mi zdechł. Może się zdarzyć?

Ostatnio zmieniany przez Reetou : 14.10.2015 o godz. 19:15
Reetou jest offline   Odpowiedz cytując ten post