Dobrze znam cenniki węgla i wiem co mówię. Nie opłaca się.
Twój przykład z Janiną jest wyjątkowo nieszczęśliwy. Ta kopalnia ze względu na parametry tego czegoś, co tam fedrują, powinna zostać zamknięta i zalana betonem - żeby nikt nigdy nie dokopał się ponownie do tego. Ich np miały ze względu na dużą zawartość siarki potrafią się same spalić na hałdzie zanim w ogóle zobaczą piec

O zawartości popiołów i tym samym pyłów już pisał nie będę.
Z tego też względu ceny z Janinie są "atrakcyjne" i dobre do takich wyliczeń jak twoje.
Kwestie pieców i instalacji to druga sprawa i tu masz sporo racji. Jednak ani jedno ani drugie, ani nawet razem wzięte, nie dają tyle oszczędności, co porządne ocieplenie domu. Poza tym nikt dziś nie produkuje pieców węglowych zdolnych wytrzymac te 10 lat, więc raczej nikt nie ma jakiegoś archaicznego i niewydajnego pieca. U nas już od co najmniej 25 lat standardem są piece z nadmuchem i całkiem zmyślnym sterowaniem i zapewniam cię, że z tych kominów żadne czarne dymy nie lecą. Nie mówię tu o piecach z podajnikami ślimakowymi czy szufladowymi, ale o zwykłych zasypowych piecach.
Średnice rur instalacji grzewczych, czy typ grzejników mają jakiś wpływ na koszty, ale bym tego nie przeceniał. Owszem bezwładność układu jest większa, ale summa summarum to ciepło nie ulatuje gdzieś na zewnątrz, ale zostaje w domu. Dla węglowych instalacji grzewczych wręcz są lepsze i bezpieczniejsze gdy jeszcze zapewniają chocby minimalny obieg grawitacyjny - a przy ich średnicach rur raczej zapewniają.