Dyskusja: Palą i trują
Podgląd pojedynczego posta
Stary 06.11.2015, 02:30   #36
Jarson
Pa rampamer
Zlotowicz
 
Avatar użytkownika Jarson
 
Data rejestracji: 24.10.2006
Lokalizacja: Zachlajki
Posty: 10,499
Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>
Jeszcze dwa lata temu sam spalałem jakieś 500-1100 (w zależności od temperatury) kg węgla dziennie. Miałem do dyspozycji dwa rodzaje węgla - na początku wysokokaloryczny i nawet na oko bardzo dobrej jakości ze Śląska, kiedy rozruch technologiczny się przedłużał o kilka miesięcy został dokupiony znacznie tańszy węgiel z UA, w którym dało się na oko (nie żartuję) zaobserwować gdzieniegdzie żółtawe naloty i nawet dym miał inny zapach. Różnica w ilości spalania? Porównując oczywiście dni o podobnej temperaturze - mniejsza niż w cenie. Zaznaczam, że nie robiłem wówczas szczegółowych analiz ani nie dysponowałem na instalacji licznikiem ciepła, ale to się dało przeliczyć, do tego naprawdę nie potrzeba inżyniera. BTW - ten droższy spalał się prawie całkowicie, drobny popiół można było liczyć na wiadra dziennie. Tańszy po spaleniu zostawiał żwir o średnicy nawet ok. 1-2 cm, którego dziennie było kilka taczek - taka była różnica w jakości.

Po sąsiedzku mam zakład, który z węgla produkuje ciepłą wodę na własne potrzeby (zużywa jej do produkcji, przede wszystkim pary, ale i jako inne rodzaje wody technologicznej w procesie, kilkaset m3 dziennie). Piec ma wydajność 3MW, w momentach kiedy zapotrzebowanie na wodę się zmniejsza nadwyżkę mocy wykorzystują w turbinie parowej produkując prąd do sieci. Znam ten zakład i wiem, że właściciele inwestują we wszystko to, co obniża koszty - m.in. w swoim czasie postawili kotłownię na mazut, a same koszty grzania wody to u nich jeden z głównych kosztów. Obecnie węgiel, który spalają wagonami, przychodzi do nich z różnych źródeł, ale są to zawsze odmiany gorszej jakości, tańsze. Oni tam mają system opomiarowania kotłowni więc nawet za bardzo nie muszą bawić się w laborantów - skoro korzystają z tego tańszego, to znaczy że taki bardziej się opłaca.
__________________

Jarson jest offline   Odpowiedz cytując ten post