Labraksa (okoń morski), dorsza, czy nawet pstrąga, żywego w sklepie nie kupię, więc bez przesady, że sam syf sprzedają, bo jak?
Mam w okolicy hurtownię/sklep z żywymi rybami, ale dawno tam nie byłem, bo się naciąłem na śmierdzącego błotem karpia.
Stawów blisko nie ma, trzeba pojechać ze 30 kilometrów najmniej.
Demek, kawał drogi masz, żywych rowerem nie dowieziesz.