Podjąłem decyzję. Zaraz po Świętach zamiast siedzieć bezczynnie reinstaluję - po raz pierwszy od jakichś 5-6 lat - Windows. Co więcej, jednocześnie co prawda nie wywalam całkiem, ale archiwizuję instalację XP-ka, którego z kolei nie reinstalowałem co najmniej od siedmiu lat...
Trochę na to złożył się fakt, że XP-ka włączałem od wielkiego dzwonu tylko po to, żeby pograć sobie w FSX, którey nie wiem czemu na W7 mi się nie chciał włączać, natomiast niedawno kupiłem sobie Steam Edition, więc ostatni powód do używania starego systemu odszedł w niepamięć
Trochę też jednak składa się na to fakt, że po zmianie w lecie HDD na SSD i przeniesieniu na niego systemu wydajność nie wzrosła aż tak jak oczekiwałem, co ostatecznie udowadnia, że 5-letnia instalacja Windows po prostu nie może działać dobrze.
Muszę jednak uważać, bo mam masę programów używanych raz na jakiś czas, z których muszę najpierw wyciągnąć dane logowania (choćby ta aplikacja do składania PIT-ów przez internet), zrobić porządek na pulpicie, moich dokumentach, pobranych i dopiero... Z jednej strony się cieszę, a z drugiej obawiam, że to będzie 2 dni z życiorysu