Najmniej zauważalny, ale niezbędny - chleb. Nastałem się u piekarza z 40 minut, bo chciałem mieć możliwie najświeższy towar, podobnie jak pół miasta. Ale chlebek ledwie do domu doniosłem, taki gorący, teraz leży na blacie kuchennym, oparty o jakieś podstawki i odparowuje jeszcze