|
"naprawą na oryginalnych częściach w ASO i zniesionym udziałem własnym" - na ile to pewne? Bo znam przypadki, że gość miał rysę na zderzaku niezwiązaną z dzwonem i go pociągnęli do partycypowania w kosztach 50/50 za zderzak, i to samo ASO go cisnęło, bo jak wiemy jeśli ASO nie dogaduje się z ubezpieczycielem to właśnie Twój problem, a nie ich...
Retu przy Twoich kosztach nie da się nic dodać bo różnicę widać, jak ja kupowałem OC/NNW to w dwóch pobliskich firmach różnica była 40zł, wybrałem tą większą firmę.
Co do dochodzenia praw czasem warto (jak również z innych wypowiedzi w necie czytam) samemu znaleźć rzeczoznawcę z wyliczeniem wartości wszelkich, zainwestować w naprawę w ASO a ubezpieczycielowi przedstawić faktury. Nie ma prawa nie zapłacić. Jak jest problem to do rzecznika ubezpieczonych, jak jest dalej problem to informujesz, że skierujesz sprawę do sądu. Wtedy kruszeją, bo wiedzą, że robią wbrew prawu, a nie chcą jeszcze odsetek dopłacać i sprawa się kończy. Na szczęście nie miałem takiego przypadku, ale warto wiedzieć o możliwościach. Bezkosztowe rozwiązanie sprawy czasem jest na Twoją szkodę, bo w tym momencie zostajesz zakładnikiem ASO, czyli kosztów od lewety przez magazynowanie i zdemontowanie auta w celu wyliczenia kosztów naprawy, i roboczogodzin pracowników. Rozbitą furę możesz zawsze zabrać, ale jak za to wszystko zapłacisz.
|