Wiem. Ale mimo wszystko w poprzednich częściach coś było, dokądś to prowadziło. Regularnie zmuszony jestem

do oglądania starych serii przez syna, więc to nie tylko wspomnienie sagi.
Tu natomiast? Pobiegali, postrzelali sobie, polatali i koniec. Może miałem za wysokie oczekiwania... Czarny charakter - zero. Rey, przebudzenie mocy - tylko czekałem jak się rozpłacze... Efekty fajne, owszem, ale IMO nic poza tym.
Najbardziej z seansu podobała mi się zapowiedź francuskiego filmu "Zupełnie nowy testament"