Wczoraj pobudka o 6, o 7 byłem na Rynku i w okolicach celem zrobienia fajnych ujęć. Oczywiście udało mi się osiągnąć cel
Po obejściu (prawie) całego Starego Miasta i Kazimierza chmury zaczęły zbierać się nad Grodem Kraka, ponadto nie jadłem nic (na śniadanie nie było czasu) więc szybka decyzja o wizycie w lokalnym barze gdzie zamówiłem sobie naleśniki z truskawkami
Potem szybka wbita do Moni i chillowanie u Niej na kwadracie, niestety przyszli rodzice i wolałem wybyć. W domu po trzynastej, odwieczne pytanie "gdzie byłeś/nie było cię na obiedzie zbyte krótkim "w mieście"
Dzisiaj wbita do kuzyna z Olkusza, remontuje sobie domek, pogadaliśmy troche, obejrzeliśmy mecz

i jestem w domu
Dobry weekend był, co pozytywne