Akurat o wycieraczki dbam - nie są drogie, a mają ogromny wpływ na moje bezpieczeństwo na drodze - ale nikt nigdy nie sprawdzał, czy mam je sprawne czy nie... Mógłbym mieć stare i nie działające poprawne, mógłbym nawet mieć uszkodzony sam mechanizm czy włącznik - nic by to nie zmieniło, bo nikt na to nie patrzy
Misiozol, trzeba wreszcie przestać patrzeć na wszystko z perspektywy przepisów:
- Nie możesz jeździć bez nowiutkich wycieraczek.
- A w słoneczny dzień?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo pogoda może się zmienić.
- A do sklepu za rogiem, gdzie nie ma takiej opcji?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jeśli będziesz miał taki samochód na parkingu, a twój przyjaciel wyląduje w szpitalu w innym województwie i zostanie mu kilka godzin życia, wsiądziesz do takiego grata i pojedziesz do niego pożegnać się.
Panowie, jeśli mój przyjaciel znajdzie się w takiej sytuacji, to wsiądę również do samochodu, który nie przeszedł badania technicznego i pojadę! Nie pojadę, jeśli ma uszkodzone hamulce, bo nie chcę do niego dołączyć, ale nie z powodu wycieraczek!
Wychodzi na to, że ograniczeniem co do decyzji używania jest - stety albo niestety - przede wszystkim rozsądek. "No ale jeśli będziesz musiał przejść badanie, to nawet będąc nierozsądnym porobisz najważniejsze rzeczy". A tam. Czy władze myślą, że jeśli się mnie nie zmusi, to kupię alkohol zamiast wymienić opony? Cóż - w przypadku osoby kupującej alkohol zamiast wymieniać opony większy problem stanowi, że najwyraźniej jest nieodpowiedzialna i może po tym alkoholu wsiąść za kierownicę.