Udało mi się napompować naczynie wzbiorcze w kotłowni, zeszło z dziadostwa całe powietrze, bo od dawna nie dawało się dopompować. Zainwestowałem 2,50 w kluczyk do wentyli i wentyl, a tu zonk, przy ciśnieniu w instalacji 0 nic nie wchodziło nawet bez wentyla. Już myślałem, że czeka mnie inwestycja w nowy zbiornik. Mam dobrą pompkę rowerową, nożną, po którymś ataku ciśnieniem około 8 bar zaczęło wchodzić, pierdząc strasznie. Skleił się balon w środku. Jak już szło, to wkręciłem wentyl i zaczęła się darmowa siłownia, ponieważ naczynie ma na oko jakieś 40 ~ 50 litrów. Nie wiedziałem ile nabić, ale na chłopski rozum wykombinowałem, że z półtora. Teraz sprawdziłem, zgadza się. Koniec z lataniem do kotłowni i regulowaniem ręcznym w zależności od temperatury.