Tak się zaniedbałem, że dopiero tydzień temu dowiedziałem się, że Sapkowski w 2013 wydał kolejną książkę z wiedźmińskiego uniwersum. A teraz skończyłem (niemalże jednym tchem) czytać...
Miał widocznie stary wyga Sapkowski przez te wszystkie lata przy sobie notes pt. "luźne myśli o tym, co by jeszcze w Wiedźminie można było napisać"

Szkoda, że nie zrobił z tego ze dwóch książek, bardziej spójnych, ale z drugiej strony może i dobrze, nic nie zostało rozwodnione... Dawno mnie tak książka fantasy nie wciągnęła. Ok, lekki niedosyt jest, lecz znacznie więcej zadowolenia, że mogłem się niespodzianie cofnąć o lat niemal 20 do czasów kiedy czytałem sagę